- Dupek! Jesteś zwykłym dupkiem!Bawisz się mną jak marionetką, ale uważaj, bo igrasz z ogniem. Kiedy zerwę się i przetnę manipulujące mną sznurki, pomimo iż za mną zatęsknisz i bardzo będziesz chciał mnie zobaczyć, to ja już nie wrócę. Nigdy. - wybiegłam z pokoju. Biegłam przez ulice a w oczach miałam pełno łez...
Minoł tydzień. Byłam już w szkole.
Jak zwykle szłam szkolnym korytarzem, jak zwykle za kilka sekund miałam GO minąć. Jak zwykle ON miał mnie minąć bez żadnego zainteresowania. Serce zaczyna mi walić jak oszalałe. Tak, zobaczyłam GO. To co kiedyś było między nami było niesamowite. Przynajmniej dla mnie. Ale to się skończyło, bo on się odkochał... Potrząsnęłam głową, żeby odgonić od siebie wspomnienia. Minął mnie. Nagle poczułam czyjąś dłoń na nadgarstku. Te dłonie poznałabym nawet na końcu świata. Tak, to JEGO dłonie. Odwróciłam się delikatnie. Popatrzyłam mu w oczy.
- Cześć. - powiedziałam, lekko się uśmiechnęłam.
- Hej. - podrapał się po głowie.
Ten ruch zawsze towarzyszył mu kiedy nie wiedział co powiedzieć.
- Chciałem z Tobą pogadać tylko, że nie wiem od czego zacząć.
- Najlepiej od początku.
Mruknął coś niezrozumiałego pod nosem.
Ruszył przed siebie ciągnąc mnie za rękę.
Nic nie powiedziałam tylko posłusznie szłam za nim.
Po chwili weszliśmy do szatni na wf.
O dziwo nikogo w niej nie było.
Zamknął ją na klucz.
Wszedł na środek szatni i popatrzył na mnie.
- Angeles ?
Zmarszczyłam nos.
- Tyle razy prosiłam Cię, żebyś nie mówił do mnie po pełnym imieniu. Wiesz, że go nie cierpię.
- Zapomniałem, a więc Angie ?
- Tak znacznie lepiej. - uśmiechnęłam się.
To dziwne.
To dziwne, że po tym wszystkim daje radę uśmiechnąć się do niego.
"Tak trzymaj, musisz być silna. Nie pokazuj mu łez ! Przecież i tak GO nie interesują."
Podszedł do mnie i złapał mnie za ręce, popatrzył mi głęboko w oczy.
Te oczy.
Cholera !
Zawsze mnie hipnotyzowały.
Te JEGO duże, zielone wręcz czarne oczy.
Przymknęłam oczy i spuściłam głowę.
- Angie. Posłuchaj mnie. - uniósł moją głowę dwoma palcami, uporczywie nie chciałam otworzyć oczu, zacisnęłam je - Angie, litości, otwórz oczy.
Wahałam się kilka sekund, ale w końcu je otworzyłam.
- Ja myślałem nad NAMI. I wiesz ja... ja Cię kocham. Wycofuję tamte słowa. Wiem, że powinienem się o Ciebie troszczyć. Być dla Ciebie. Być z Tobą nie tylko wtedy kiedy mi się nudzi. Bo Ty zawsze przy mnie jesteś. Zawsze kiedy Cię potrzebuję. Wystarczy jedno moje słowo i jesteś. A ja ... ? - westchnął.
Po moim policzku spłynęła łza.
"A miałaś nie płakać..."
Wyciągną dłoń mając zamiar ją wytrzeć, odepchnęłam ją.
- Pablo. Zostaw tą łzę. I tak Cię nie interesuje, przecież nie każesz mi płakać. Twoje słodkie słówka. - odwróciłam głowę na bok - Tyle razy dałam się na nie nabrać, ale koniec z tym, rozumiesz ?
- Widzę, że Ci nie zależy. - ruszył do wyjścia.
- Cholera jasna ! Ty pieprzony egoisto ! Znowu chcesz wszystko na mnie zwalić ?! Nie w plątasz mnie w poczucie winy ! To wszystko Twoja wina ! Bawisz się mną, może mi jeszcze powiesz, że to moja wina ?! - łzy zaczęły spływać mi po policzkach strumieniami, podeszłam szybko do drzwi, złapałam za klamkę i przypomniało mi się, że są zamknięte, kopnęłam w nie z całej siły. - Wypuść mnie stąd !
Podszedł do drzwi, otworzył je i wypuścił mnie tak bez słowa.
Nie zatrzymał mnie. Nie zależało mu...
____________________________
Czasami ludzie doceniają coś dopiero po stracie.
Nic mnie nie obchodzi to co myślicie na ten temat.
Może i jestem nastolatką i moja miłość jest nic nie warta.
Musiałam to wyrzucić z siebie.
Chociaż to nie wszystko.
Wyrzucając z siebie wszystko zapisałabym książkę..
No i jest jednorazówka.
Mhm Angie w liceum. Głupi Pablo (zresztą jak zawsze xd).
Taka nudna i bez sensu, ale chciałam tu pokazać zerwanie Pangie. ;)

No no całkiem niezłe :)
OdpowiedzUsuń